Autor: shardac

  • spacer wyplucia

    Byłem wściekły i głodny. Wróć: byłem wkurwiony i głodny. Wziąłem aparat, trzasnąłem drzwiami redakcji i poszedłem na spacer. W ostatnim odruchu wziąłem aparat. Po pół godzinie byłem o wiele bardziej wypoczęty.

     

    A efekty luźnego, nieprzemyślanego naciskania niżej. To takie trochę wyplucie siebie.








               

     

     

     

  • ogrzewalnia dla bezdomnych

    Musiałem dzisiaj wpaśc do ogrzewalni dla bezdomnych. Przy okazji zrobiłem kilka zdjęć, które może coś pociągną w przyszłości.

    W takim miejscu pracuje się cholernie ciężko, panowie raczej nie chcą być fotografowani, za to chętnie opowiedzą historię życia. Mocno też narzekają na warunki bytowe w takich przybytkach. Tym bardziej, że zamarzła woda i nie ma jej w ogóle w toaletach.

  • analogiem archiwizuje

    Wywołałem dwa filmy, zeskanowałem je. To małe archiwum tego, co działo się między wrześniem a listopadem.  Wyprawy na kawę, wyprawy do Dąbrowy, wyprawy do Warszawy. Wyprawy na piwo. I na wódkę.

    Płytę ze skanami już połamałem. Ale miniaturki mi jakieś zostały.

     

     

     

     

  • inscenizacja na Guido

    To był fajny temat – fajna ekipa aktorów (głównie amatorów) odegrała na ZKWK Guido scenki rodem sprzed trzydziestu lat, kiedy ogłoszono stan wojenny. Poprzebierani, przygotowani i obecni kilkaset metrów pod ziemią. Jak – jak oczywiście zwykle – w za dużym pośpiechu, by móc spokojonie to obrobić.

    Na szczęście w sukurs przyszedł Paweł Janicki – za co mu wielkie dzięki! – który zagonił ekipę i pozwolił mi nieco sfingować zdjęcia. Oto rezultaty:






  • święto niepodległości

    Trochę klatek z małorozrywkowych obchodów Świeta Niepodległości.

  • Jesienią

    Bardzo prosty zestaw z prędkiego wypadu. Bardzo też nieruszany, aby dobrze to grało.

     

  • cmentarz żydowski

    Nikogo nie będę czarował, skąd zapożyczenie na pomysł na te zdjęcia. To dzięki Irkowi.



  • Kamila

    Kamila stała się cichą bohterką października. Była świadomie-czy nie, chętnie-czy nie, najczęściej fotografowaną przeze mnie osobą.
    Krótki set owoców spontanicznego z reguły robienia zdjęć:









  • Ratownictwo

    Kilka tygodni temu w GŁOSie poszedł średnio udany reportaż z ostatnich dyżurów karetki ratowniczej w NZOZ Eskulap. Wciąż uważam go za bardzo przeciętny. Wsadziłem w to jednak bardzo dużo energii i czasu, więc trochę podzielę się na blogu.

    Nie wchodziłem w to środowisko na świeżaka, większość z tych ludzi znałem już od jakiegoś czasu, z paroma nawet od lat. Dzięki temu nie krępowali się mojej obecności. Myślę jednak, że jeśli nawet byłbym obcym, to i tak działaliby równie profesjonalnie.

    Z resztą przeżyłem małe zderzenie: zabawny, nie raz na granicy dobrego smaku żart, który podczas działań zamieniał się w zimny profesjonalizm.