Dorwałem się do możliwości skanowania negatywów. Dzięki temu mam ostatnie dwa filmy w formie cyfrowej.
Pentaksa uruchumomiłem pod pewien projekt. Na razie zrobiłem pięć filmów i tylko dwa zdjęcia w projekcie. Ale to aparat towarzyszący. Mi i moim przyjaciołom. Parę zdjęć (Pentax ME, KODAK PROFESSIONAL 400 B&W).
Autor: shardac
-
analogowo
-
Hagera nocą
No i ostatnia część tej wielkiej aktualizacji.
Najświeższa, bo z dzisiejszej nocy. O pierwszej trafił mi się kurs do Katowic po prośbie. Wcześniejsze plany zakończyły się koło 23. Pojawił się na szczęście Radek, który wyposażony w piwo postanowił poczekać ze mną na nocny kurs. Czułem, że tej nocy zrobię jakieś zdjęcie. Liczyłem na wydarzeniówkę, trafił się śląski obrazek. Nie umiem jednak wciąż zadecydować, które z nich jest najciekawsze.
Dziewczyny – choć działo się wszystko przy Hagera w śródmieściu/Biskupicach – twierdziły, że są z Warszawy. Zdradziło je jednak rzucone przy tym: – Z Warszawy jesteśmy. Ino tutaj na chwilę – twierdziły.
Przy okazji: zdjęcie z cyklu „1/6 czy jakieś inne pojebane czasy”.
-
Kamila w rzepaku
No to chronologicznie:
Od kilku lat planowałem zrobić jakieś zdjęcia w kwitnącym rzepaku, parę prostych portrertów. W końcu zdecydowałem, że tego roku już nie odpuszczę. Umówiłem się z Kamilą na prostą sesję w maju. Nim jednak zsynchronizowaliśmy się, okazało się, że trafiło na dzień, w którym aparat w ogóle nie leży mi w ręku. Z tego powodu zdjęcia leżały przez miesiąc aż nabiorę ochotę na ich przejrzenie. Efekty ciągle mi nie sprzyjają, ale i tak się podzielę paroma prevkami.
-
futboliści
Byłem wczoraj służbowo na rekrutacji do Warriors Ruda Śl. – drużyny footballu amerykańskiego. Jeden z zawodników przywitał mnie z szeroko rozwartymi ramionami, ciesząc się, że przyszedłem wesprzeć ich zespół.
– Ale ja tu zdjęcia przyszedłem zrobić – mówię.
–Tak? A dla kogo? – pyta się mnie sportowiec.
– Dla Głosu Zabrza.
– A nie chcesz w Warriorsach pograć? Warunki masz?
– Nie, nie. Ja kolan nie mam – klasycznie odpowiadam, kiedy rugbiści, piłkarze czy inni bokserzy chcą mnie skaptować w swoje szeregi.
-Ale u nas nikt nie ma! – wykrzykuje zawodnik z wielką radością, że mój argument stoi w obronie do jego tezy o mojej przydatności. – Sam miałem operację! – nakręca się coraz bardziej.
To mu zacząłem relacjonować, że to wcale nie takie fiu-bździu, że mnie nieraz cięli i generalnie jak przejdę się po schodach na 10 piętro, to (prócz zadyszki ;)) mam nieliche boleści.
Wtedy odpuścił niepocieszony słowami: „Szkooooodaaaaa”.
Za to zdjęć zrobiłem parę i pomimo kiepskich warunków świetlnych (1/100, 2.8 i iso 1600, a i tak ciemno), ze dwa mi na tejże rekrutacji wyszły.













































