N o t a t k i
  • Kamila w rzepaku

    No to chronologicznie:

    Od kilku lat planowałem zrobić jakieś zdjęcia w kwitnącym rzepaku, parę prostych portrertów. W końcu zdecydowałem, że tego roku już nie odpuszczę.  Umówiłem się z Kamilą na prostą sesję w maju. Nim jednak zsynchronizowaliśmy się, okazało się, że trafiło na dzień, w którym aparat w ogóle nie leży mi w ręku. Z tego powodu zdjęcia leżały przez miesiąc aż nabiorę ochotę na ich przejrzenie. Efekty ciągle mi nie sprzyjają, ale i tak się podzielę paroma prevkami.

     

     

     

     

     

     

  • Jak obiecałem, tak robię. Może nieco później niż planowałem. Zdjęcia też nie są najwyższych lotów, choć wcześniej wydało mi się, że jest lepiej.

    Niemniej jednak mogłem spokojnie poobcować z aparatem w jeszcze większych zadupiach niż dotychczas.

    Kamila i tunel:

     

  • Tunel

    Zdjęcie to niech będzie zajawką małego cyklu, który wrzucę, kiedy wezmę głęboki oddech w ten weekend.

  • samotni

    Ostatnio nie mam nawet czasu wziąć aparatu do ręki i niepracować nim.

    Ale wczoraj coś złapałem.

     

  • zabrze nocą

    Przeglądając archiwum znalazłem kilka zdjęć z wrześniowego, spontanicznego wypadu.

     

  • bal sportowca na parkiecie

    A znalazłem jeszcze zdjęcie z balu sportowca, które to zrobione w moim imprezowym stylu ;-).

    (Bo na parkiecie to ja tylko z aparatem, drogie fanki)

  • futboliści

    Byłem wczoraj służbowo na rekrutacji do Warriors Ruda Śl. – drużyny footballu amerykańskiego. Jeden z zawodników przywitał mnie z szeroko rozwartymi ramionami, ciesząc się, że przyszedłem wesprzeć ich zespół.

    Ale ja tu zdjęcia przyszedłem zrobić – mówię.

    Tak? A dla kogo? – pyta się mnie sportowiec.

    Dla Głosu Zabrza.

    A nie chcesz w Warriorsach pograć? Warunki masz?

    – Nie, nie. Ja kolan nie mam – klasycznie odpowiadam, kiedy rugbiści, piłkarze czy inni bokserzy chcą mnie skaptować w swoje szeregi.

    -Ale u nas  nikt nie ma! – wykrzykuje zawodnik z wielką radością, że mój argument  stoi w obronie do jego tezy o mojej przydatności. – Sam miałem operację! – nakręca się coraz bardziej.

    To mu zacząłem relacjonować, że to wcale nie takie fiu-bździu, że mnie nieraz cięli i generalnie jak przejdę się po schodach na 10 piętro, to (prócz zadyszki ;)) mam nieliche boleści.

    Wtedy odpuścił niepocieszony słowami: „Szkooooodaaaaa”.

    Za to zdjęć zrobiłem parę i pomimo kiepskich warunków świetlnych (1/100, 2.8 i iso 1600, a i tak ciemno), ze dwa mi na tejże rekrutacji wyszły.

  • pociagi

    Nieco zaniedbałem, pardone. W weekend spontanicznie z Krisem i Sobczykiem pojechałem oderwać się od życia i porobić trochę pociągów. Pociągów zrobiłem mało.

  • Dzisiaj w sumie zdjecie z rozstrzygniecia jednego z naszvyh konkursow – wygraj trzy tony wegla ;)