Tydzień temu byłem moderatorem na Śląskim Przystanku PaT. Chciałem zrobić parę fajnych zdjęć, ale nie było kiedy ;-)
Tydzień temu byłem moderatorem na Śląskim Przystanku PaT. Chciałem zrobić parę fajnych zdjęć, ale nie było kiedy ;-)
No to chronologicznie:
Od kilku lat planowałem zrobić jakieś zdjęcia w kwitnącym rzepaku, parę prostych portrertów. W końcu zdecydowałem, że tego roku już nie odpuszczę. Umówiłem się z Kamilą na prostą sesję w maju. Nim jednak zsynchronizowaliśmy się, okazało się, że trafiło na dzień, w którym aparat w ogóle nie leży mi w ręku. Z tego powodu zdjęcia leżały przez miesiąc aż nabiorę ochotę na ich przejrzenie. Efekty ciągle mi nie sprzyjają, ale i tak się podzielę paroma prevkami.
Zdjęcie to niech będzie zajawką małego cyklu, który wrzucę, kiedy wezmę głęboki oddech w ten weekend.
A znalazłem jeszcze zdjęcie z balu sportowca, które to zrobione w moim imprezowym stylu ;-).
(Bo na parkiecie to ja tylko z aparatem, drogie fanki)
Byłem wczoraj służbowo na rekrutacji do Warriors Ruda Śl. – drużyny footballu amerykańskiego. Jeden z zawodników przywitał mnie z szeroko rozwartymi ramionami, ciesząc się, że przyszedłem wesprzeć ich zespół.
– Ale ja tu zdjęcia przyszedłem zrobić – mówię.
–Tak? A dla kogo? – pyta się mnie sportowiec.
– Dla Głosu Zabrza.
– A nie chcesz w Warriorsach pograć? Warunki masz?
– Nie, nie. Ja kolan nie mam – klasycznie odpowiadam, kiedy rugbiści, piłkarze czy inni bokserzy chcą mnie skaptować w swoje szeregi.
-Ale u nas nikt nie ma! – wykrzykuje zawodnik z wielką radością, że mój argument stoi w obronie do jego tezy o mojej przydatności. – Sam miałem operację! – nakręca się coraz bardziej.
To mu zacząłem relacjonować, że to wcale nie takie fiu-bździu, że mnie nieraz cięli i generalnie jak przejdę się po schodach na 10 piętro, to (prócz zadyszki ;)) mam nieliche boleści.
Wtedy odpuścił niepocieszony słowami: „Szkooooodaaaaa”.
Za to zdjęć zrobiłem parę i pomimo kiepskich warunków świetlnych (1/100, 2.8 i iso 1600, a i tak ciemno), ze dwa mi na tejże rekrutacji wyszły.