W poszukiwaniach wpadłem na moje stare zdjęcia z 2010 roku, z zabrzańskich dożynek w Grzybowicach. Wtedy Grzybowice były dla mnie tajemniczą wioską na drugim końcu świata. Teraz są drugim domem.















W poszukiwaniach wpadłem na moje stare zdjęcia z 2010 roku, z zabrzańskich dożynek w Grzybowicach. Wtedy Grzybowice były dla mnie tajemniczą wioską na drugim końcu świata. Teraz są drugim domem.















W ramach sobotniego odchamienia się od pracy, łapania ostatnich ciepłych podmuchów powietrza i realizacji (choć cząstkowej) zakurzonych marzeń, wybrałem się na nieznaną mi imprezę w nieznanej okolicy. Jak się okazało, były jednak znajome twarze. ;)
















































Miałem pół godziny i przypadkowo aparat. Na dworze trzaskał rzadki jednak mróz. Zrobiłem więc kilka zdjęć. Niestety muszę wyczyścić matrycę, bo syf na niej taki, że klękajcie narody.
To czarne na niebie, to nie burza. To smog znad Biskupic.















Ten gość ze zdjęcia czołowego, a mój serdeczny przyjaciel, miał urodziny. W środę. I to takie, że ja znów chciałbym mieć tyle lat. Poszliśmy więc na sanki. Co prawda nikt z nas ich nie wziął, ale za to znaleźliśmy w krzakach porzucony banner.



















Już zdążyłem zapomnieć, że miałem urlop. Tradycyjnie kilka dni w Krynicy Morskiej.








Trochę podłubane dla wygody Suzuki SV650S Ani, które spontanicznie fotografowaliśmy w miniony poniedziałek. Celem był strobing, ale w oczekiwaniu na światło więcej było zabawy głębią wiaduktu autostrady A1.
